home      PGL PGL Lasy
Państwowe
  blog edukatora          blog leśniczego          skrzydlate myśli     

autor zieloona   data 2010-06-18

" Z głową przy Ziemi";]

Ufff;] Przebrnęłam przez dzisiejszy dzień, choć dłużył się i dłużył...;] Szkoła gorzej mnie zmęczyła niż wczorajsza wędrówka. Coś chyba nie tak, ale co zrobić, gdy nogi same wyrywają się z ławek, Siedzenie na krzesełkach grozi odciskami, a ciepłe promienie słoneczne wyciągają nas ze szkoły na wagary, znaczy “lepsze zagospodarowanie czasu;]” Jednak już koniec roku szkolnego, co bardzo pociesza, choć jeszcze parę dni. Niedługo będę mogła poczuć się absolwentką owej szkoły;] Huraaa!-owy okrzyk rozbrzmiał z ostatnim dzwonkiem. Można teraz było robić, co tylko się chce, a jutro weekend- odbędą się targi ogrodnicze. Muszę na nie iść, a to ze względu na to, że nie byłam na wiosennych i nie wybrałam razem z mamą kwiatków do posadzenia, a mama była z tego powodu niezadowolona...;] Dziś już mam wolnę! Powolnym krokiem wracałam do domu. Wlekłam się i prawie Pan Ślimak mnie przegonił, mimo pozorów nie są to takie wolne zwierzaki, także potrafią przyspieszyć, a szczegółnie po śliskiej nawierzchni!W tym przypadku stała się nią wilgotna jeszcze trawa;] Ptaki lubią chyba taką pogodę, ćwierkają na potęgę! A szczególnie wróbelki, takie małe, a śpiewają głośniej niż śpiewak operowy;] Bardzo przyjemnie się wtedy idzie. Mimo iż jest to przymus(powrót ze szkoły), czuje się wielką radość w sercu, taką ni ską ni z ową, po prostu się to lubi;] Masa motyli ksząta się. Fruwa z jednego kwiatka na drugi, a ich kolory rażą oczy. Często przez cieniutkie skrzydełka owadów, można zauważyć przechodzące promienie słoneczne, które dają niebywały efekt, jakby motyl się świecił;] Można byłoby oglądać owe widoki do wieczora, a nawet dłużej, jednak kiedyś trzeba wrócić do domu. Rzuciłam plecak, który nie jest już tak ciężki, ale parę zeszytów nadal ciąży i wyszłam od razu na dwór. Koc za pazuchę i na łąkę;] Może nie od razu się opalać, gdyż tego nie lubię, po ostatniej wyprawie mam spalony nos i nie uchronił mnie nawet krem z filterm! Ale na mału odpoczynek pod czapką z daszkiem! Rozłożyłam koc i głową do ziemi, patrzyłam cóż dzieje się w tak pozornym, często mało dostrzegalnym miejscu. Często chodzimy po niej, tak naprawdę nie zwracając uwagi cóż się dzieję pod naszmi stopami, a dzieje się bardzo wiele;] Na koc wskakiwałymi pasi koniki, ale szybko także z niego wybywały. Słońce dopiekało, mam nadzieję, że nie opalę się za mocno, auć! Może duża ilość kremu, jaką nałożyłam, poskutkuję?Mniejmy nadzieję, tym razem nie będę tam aż tak długo;] Minuty mijały bardzo szybko, jak to bywa na dworzu. Nim się obejrzałam nim rozglądnęłam się dookoła, minęła godzina. Ehh... Czemu tak nie może być w szkolę?!Przypomniałą mi się także zabawa “W kurę czy koguta” z lat maleńkości.Nawet nie wiem skąd ją znam i co ona tak naprawdę oznacza, ale istnieje taka pewna trawa, której ziarna się specjalnie zdziera. Jeśli u góry kopca będzie wystawał takie długo ziarenko jest kogut, jak nie kura;] Powrót do lat dziecinnych wdał się w znaki;] Śmiałam się same z siebie, a motylek w tym czasie usiadł mi naramieniu, a gdy próbowałąm zrobićmu zdjęcie odleciał. Zauważyłam, że zwierzęta bardzo boją się aparatu, tak jak strzelby. Może lampa błyskowa zagłośno się otwiera i zwierzęta źle to interpretują, a może czarny obiektyw przypomina lufę? Nie wiem, ale wniosek jest jeden:one się na prawdę boją. Dlatego nie chcąc ich straszyć i bardziej się do nich “zbliżyć” nie wyciągałam za każdym razem aparatu. Minuta za minutą, godzina za godziną, ale pora już wracać. Troszkę się opaliłam, ale krem chyba poskutkował. Zwinełam się, zabierając wszystkie rzeczy, łącznie z papierkami i pustą butelką! Wszystko co wzięłąm ze sobą, zabrałam spowrotem! Tak trzeba robić, tak samo jak w domu lubimy mieć czysto, tak samo należałoby pamiętać o zwierzętach. Wrócilam do domu;] Miło spędzonczas wśród przyrody;] Żałuję, że łąka jest tak daleko, a postęp cywilizacyjny zabiera kolejne tereny do obserwacji... Jednak w mojej głwoie krążą wspomnienia, które na zawsze w niej pozostaną, nawet jeśli domy zabiorą ostatnią przestrzeń na ziemi!

 

 

A to ta zabawa “Kura czy kogut”. Szczerze teraz stwierdzam, że jest bezsensowna,a le jako dziecko miałąm inne wyobrażenia. Teraz wyszedł chyba kogut, a to za sprawą tego długiefo ziarenka na końcu!;]

Pod spodem kilka innych zdjęć! Kwiatka, który spotkałam dziś , wychodząć z kocem za furtkę, goździk;] Pamiętam jak razem z mamą siałam je w zeszłym roku na jesieni;] Oraz motylka, bielinka kapustnika;]


  

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię
Twój komentarz
Wpisz kod z obrazka   
Zdjęcie CAPTCHA Odśwież obrazek

LOGIN

 

Archwium

2010 (188)
luty (51)
marzec (43)
kwiecień (40)
maj (31)
czerwiec (23)
Oceń blog

Ilość głosów: 906
Średnia ocena: 6.54

 
 
Serwisy internetowe Lasów Państwowych wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Akceptuję politykę prywatności
zamknij