home      PGL PGL Lasy
Państwowe
  blog edukatora          blog leśniczego          skrzydlate myśli     

autor zieloona   data 2010-06-14

Z "kocowatego" punktu widzenia;]

Dzień dość chłodny, ale Słońce nie opuszcza nas. Raz na jakiś czas zaświeci swym mocnym blaskiem, radując i utrzymując nas w przekonaniu, że nie jest źle. Chyba zmienia się ciśnienie, gdyż mi od rana “rozsadza głowę”. Na niczym nie mogę się skupić, a godziny lekcyjne przeleciały “jak krew z nosa”, czyli bardzo wolno. Oceny wystawione, teraz tylko czekać na wyniki testów i na komunikat list kandytatów przyjętych, oby Bozia była tak łaskawa i pozwoliła mi się dostać do mojej wymarzonej szkoły, a z tym będzie na pewno ciężko... Jednak nie chciałam o tym myśleć. Wzięłam koc, który rozłożyłam pod drzewami w ogródku. Wiatr zawiewał co jakiś czas, temperatura do najwyższych nie należała, dzisiejszy dzień jest z tych bardziej zimnejszych. Jakby nie ten ból głowy, byłby nawet bardzo przyjemny;] Siedziałam sobie na kocu, odpoczywając sobie i wsłychiwając się w odgłos jaskółek, które piszczały w bardzo przyjemnym tonie. Zauważyłam także, że owe ptaki karmią swoje młode. Zrobiłam zdjęcie, jednak nie należy do najwyraźniejszych... Może jednak da się coś na nim zauwaźyć;] Latały gorączkowo pod drzewmi, tam gdzie leżałam, i zbierały do swych pyszczków owady, aby zapewne nakarmić swoje młode, które były bardzo nienajedzone. Bynajmniej żaden komar nie raczył mnie ugryść, wolał schować się przed drapieżnikiem;] Może i bym tak zasnęła, jakby nie owad, który mi na to nie pozwolił. Wprost spadł z drzewa! Była to mrówka, czarna. Przestraszyłam się strasznie. Otwierając oczy siedziała na moim nosie. Delikatnie zdjęłam ją z mojej części ciała i położyłam na drzewo. Przypatrując się drzewu, mogłam zauważyć, że jego liście oblega meszka! Małe, czarne kuleczki pokrywały każdy kawałek zielonego! Jednak naturalny ich wróg-mrówka,nie dała za wygraną. Tych owadów także było dużo, a każda pracownica oczyszczała energicznie liści, zabierając obiad do mrowiska. Ciekawa byłam jak daleko taka mrówka może przejść w poszukiwaniu jedzienaia. Zaczęłam ją śledzić! Troszkę trudno podąża się za mrówką w trawie, ale na szczęście byłą dośc krótko przystrzyżona. Zasuwała bardzo szybko, choć miała obciążenie. Mrówka może unieść dwa razy tyle ile waży! Niesamowite stworzenia. Po metrze wyszła na przestrzeń nieporośniętą, toteż już nie mogła mi zniknąć. Okazało się, że swoje mrowisko ma aż wśród nowozasianych ogórków! Było to z dziesięc metrów od miejsca z którego spadła! Tak małe stworzenie przeszło tak daleko, jeszcze z obciążeniem! Wokół mrowiska tętniło życie. Mrówki znosiły zapasy, ale także nie spuszczały z oka wejścia. Straże były postawione u wrót królestwa. Zobaczywszy mnie, poczęły trochę atakować, toteż musaiłam odsunąć się aż na metr. Były dość zdenerwowane. Zaatakowały nawet mojego kota,leżącego wśród szczypiorku.Ten natomiasy rzucił się do ucieczki, nerwowa otrząsając się z owadów. Mrówki są reducentami i jedzą zarówno rośliny, jak i mięso. W lesie możemy je np. spotkać na jakiś resztkach niedojedzonych przez wilki, albo na padlinie. Kiedyś byłam świadkiem, jak zjadały zdechłego wróbelka. Okropny widok. Obległy go całego, jakby był w jakimś “czarnym sosie”. Niebiezpieczne zwierzęta. W niektórych, tropikalnych, krajach potrafią zjeść człowieka! Ale polskie, jakby były wygłądniałe, też by mogły zjeść... Dlatego ja się ich trochę boję... Po kilku minutach przyglądania się, postanowiłam powrócić na koc. Może nie tak od razu, gdyż znalazłam kępkę koniczyny i nie mogłam się powstrzymać aby nie poszukać czterolistnej;] Jak wiadomo, przynosi ona szczęście, choć jest to tylko zwykły przesąd. Niestety nie mogłam znaleść ani jednej... No tak, czeka mnie teraz nieszczęście-przeleciała mi przez głowę owa myśl... Jednak szybko odegnałam ją od siebie i wróciłam wypoczywać na moj koc, gdzie czekała na mnie moja kotka, zajmując sam środek... Nieładnie. Jeszcze przez dłuższą chwilę posiedziałam na kocu, przysłuchujac się “Ptasiemu radiu”. Mój orzech służy za studio, na którym zbierają się przeważnie wróble i gołebie, ale także sroka! W zimię siedzą tam gawrony, choć czasem można także zauważyć inne, ciekawe ptaki;] Dziś przez kilka minut świergotały bardzo głośno, chyba byla debata, jednak gdy mama dała psu jeść, przestały i rzuciły się do stołówki;] Słońce nadal nie mogło się zdecydować, czy wyjść, czy zajść za chmurkę, toteż mrugało gorączkowo. Pora wracać do domu, jednak koc zostawiłam dla kota, jak i dla mnie, gdyż za jakiś czas, może wieczorem, powróce na niego i posłucham koncertu świerszczy, które goszczą na moim podwórku. Po drodzę zebrałam ślimaka, który postanowił sobie urządzić wycieczkę po schodach prowadzących do mojego domu. Został zaniesiony na koniczynkę, mam nadzieję, że lubi takie jedzonko. Tak też skończył się mój pobyt na swieżym powietrzu,jednak pod wieczór znów pójdę posłuchać cóż w trawie będzie piszczało...

 

 

A to jaskółki, którym cięzko było zrobić zdjęcie ze względu na ich szybkość, jak i wysokie umiejscowienie. Słońce takze trochę je prześwietliło, próbując je wyostrzyć wyszło coś takiego...

Pod spodem kilka inncyh zdjęć. Koniczynki,w której szukałam tej jedyne, czterolistnej.Mrówek, które szybko uciekały, kszątały się i co sekundę były gdzie indziej. Na ostatnim zdjęciu jest Słoneczko, kochane Słoneczko;]


 

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię
Twój komentarz
Wpisz kod z obrazka   
Zdjęcie CAPTCHA Odśwież obrazek

LOGIN

 

Archwium

2010 (188)
luty (51)
marzec (43)
kwiecień (40)
maj (31)
czerwiec (23)
Oceń blog

Ilość głosów: 906
Średnia ocena: 6.54

 
 
Serwisy internetowe Lasów Państwowych wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Akceptuję politykę prywatności
zamknij