home      PGL PGL Lasy
Państwowe
  blog edukatora          blog leśniczego          skrzydlate myśli     

autor zieloona   data 2010-06-10

Oko w oko z zielonym "potworem"

Dzień upalny, nie do wytrzymania! Trzydzieści stopni na termometrze daje się we znaki i w takich momentach warto pomysleć o efekcie cieplarnianym i o tym co w tym kierunku robimy!? Niewątpliwie temperatura powietrza wzrasta, odczuwam to teraz na swojej skórze, ledwo co oddychając. Słońce świeci tak mocno, że pięć minut na dworze bez czapki, powoduje straszny ból głowy! A jeszcze dziś do tego wszystkiego trzeba było iść do szkoły. Ostatni miesiąc zawsze jest taki nieciekawy, taki nienapawiający chęcią do dalszej nauki. Dziś w owym budynku, z fajniejszych rzczy, oprócz narzekania jak jest gorąco, odbyły się zajęcia:wychowanie do życia w rodzinie. A pozatym tylko cały dzień przespać. Dostaliśmy jeszcze przykaz na jutrzejszy dzień: w moim gimnazjum odbędzie się pewna uroczystość, nadania imienia. W tak upalny dzień karzą nam przyjść na galowo... A każdy z nas wie, że czarny kolor przyciąga promienia słoneczne, zamiast je od nas odbijać! Kilka godzin stania w Słońcu, o godzinie 12.00,kiedy to świeci ono najmocniej, oni chcą nas wykończyć! Wszyscy zrezygnowali, nie mięli nawet siły się odezwać. Mamy nadzieję, że będzie trochę chłodniej niż dziś...Na szczęśce, zostaliśmy zwolnieni z trzech ostatnich lekcji, ze względu na próby generalne;] Ufff... Dobrze, że tak się stało. Mogłam teraz powoli dowlec się do domu, ciągnąc za sobą polarową kamizelkę-nasz kochany mundurek szkolny, nie nadający się na taki upał... Na podwórku zrzuciłam ciążący mi przez cały dzień plecak i usiadłam pod największym drzewem-orzechem włoskim.Jego gałęzie przykrywają prawie całe podwórko. Zawsze jest na nim pełno ptaków, a cały jakby żył. Porośnięty porostami, skrzywiony i chylący się na lewą stronę-taki właśnie jest. Tak siedząc i siedząc, odpoczywając i rozkoszując się cieniem, zauważyłam, że z liścia drzewa spadlo “coś” zielonego. Hmm... Zaintrygowało mnie to i mimo wielkiego upału i niechęci jaką owy klimat we mnie wzubadzał, podeszłam, gdyż ciekawość była silniejsza. Otrząsnęłam się z owego chwilowego “zamulenia” i doszłam do owego “cosia”. Już w pełni sił, zapomniałam nawet na moment o upale. “Coś” śmigało bardzo szybko, poruszając się na “niby nóżkach”, a raczej przysawkach, podobnych do gumy urządzenia, którym przepycha się rury;] Często także występowało coś podobnego w bajkach, jeżeli bohater chciał wejść po ścianie lub suficie. Robiło wtedy to takie charakterystyczne “blum, blum”, jednak “coś” robił to bezszelestnie. Chciałam mu się bliżej przyjżeć, dlatego podstawiłam patyczek na jego drodzę, aby na niego wszedł. On jednak zaczął go gryść, a mnie aż odepchnęło, przestraszyłam się. “Coś” wyglądał początkowo na zielone, potulne zwierzę, a tu w nim taka agresja. Jednak po trzech ugryzieniach dał sobie spokój i powoli zaczął się przemieszczać w stronę drugiej części patyka. I wtedy nastapiło nasze spotkanie “oko w oko”! Tylko, że jak człowiek ma jedną parę on miał aż dwie! Dlatego pojedynek wzrokowy przegrałam. Po dłuższym przypatrywaniu się , mogłam z całą pewnością stwierdzić, że to gąsienica! Czyżby niedługo miał wyrosnąć z niej motyl, a może ćma? Jedno jest pewne, zjadła prawie doszczętnie liść orzech włoskiego, a nawet dwa! Ale z niej żarłok,ale jak to powiadają, trzeba dużo jeść, aby wyrosnąć na silnego osobnika! To na pewno praktykuje owa zielona gąsienica. Gąsienice z reguły są szpetne, a ta była wyjątkowo! A do tego miała takie wielkie zęby, prawdziwy potwór! Straszna. Wzięłam ją na patyczek i przeniosłam na trawę, niech sobie idzie;] Ufff... Zaciekawił mnie ten osobnik, a dokładniej co z niego wyrośnie;] Chyba nie “gruszki na wierzbie, czy śliwki na sosnie”;] Posiedziałam jeszcze chwilkę w cieniu,słuchając śpiewu ptaków i przyglądaniu się, czy z drzewa znów coś nie spadnie, jednak nic takiego nie miało już miejsca. Wołana przez mamę na obiad wstałam, jednak po drodzę zahaczyłam o czereśnie i skubnęłam co nieco;] Mmm... Pyszne;] Po zjedzeniu obiadu włączyłam komputer aby poszukać coś, o owym zielonym potworze. W końcu nie wiem z jakim osobnikiem mam doczynienia;] Chwila szukania i przeglądania stron www, dopasywania zdjęć do własnego opsiu gąsienicy i po chwili już było wiadomo, że z owego “cosia”, wyrośnie ćma! Była to gąsienica opłonka stogownica!A więc pod zielonym ubrankiem,kryją się złote skrzydła? Niesamowite, sama ćma robi wielkie wrażenie, jest tak barwna, szkoda, że lata w nocy, jednak złoto na pewno lśni pięknie w blasku Księżyca... Zdjęcia dorosłej ćmy możecie zobaczyć w google, czy poznacie że z tak pozornego potwora wyrośnie tak piękny motyl nocny?! Bo ja nigdy bym tego nie odgadła... A teraz sprawdza się powiedzenie, że nie liczy się wygląd, tylko wnętrze. To jest podobna histroia do tej, którą każdy z was na pewno zna o “Brzydkim Kaczątku”. Ono też nie było szpetne, a zmieniło się w pięknego łabędzia, teraz też tak będzie! Tylko trzeba będzie jeszcze trochę poczekać, choć może uda mi się ujrzeć dorosłego osobnika, ktoś w końcu musiał złożyć jajeczka;] Poczekamy zobaczymy, a jak na razie zmagamy się z trzydziesto stopniowym upałem...

 

 

A tak wyglądała owa gąsienica motyla nocnego;] Nie jest za piękna, jest szpetna! A do tego ma straszliwe zęby i jest agresywna, strach się bać, mam nadzieję, że jako dorosły osobnik się uspokoji i będzie miłą Panią ćmą!

Pod spodem kilka innych zdjęć ze spotkania z potworem! Możecie zauważyć jego przyssawki oraz obejrzeć go z bliska,z każdej storny, prawie tak jak na żywo;]


 

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię
Twój komentarz
Wpisz kod z obrazka   
Zdjęcie CAPTCHA Odśwież obrazek

LOGIN

 

Archwium

2010 (188)
luty (51)
marzec (43)
kwiecień (40)
maj (31)
czerwiec (23)
Oceń blog

Ilość głosów: 906
Średnia ocena: 6.54

 
 
Serwisy internetowe Lasów Państwowych wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Akceptuję politykę prywatności
zamknij