home      PGL PGL Lasy
Państwowe
  blog edukatora          blog leśniczego          skrzydlate myśli     

autor zieloona   data 2010-06-08

"Panie zwierzu, obciąłby pan pazury!"

Dzień bardzo ciepły, choć niebo, raz na jakiś czas, pokrywa się deszczowymi chmurami. Nie pada, na szczęście;] Temperaturta waha się w granicach 25 stopni, jednak rano było trochę chłodniej.Dzień w szkolę męczący i nudny, jak to na koniec roku szkolnego bywa. Każdy na ostatnio chwilę chce poprawić oceny, jest straszny zamęt i harmider. Nie do wytrzymania! Jednak już za niespełna 20 dni będę absolwentką owej szkoły i pójdę dalej, jak oczywiście mnie przyjmą, bo testy jak testy, nie zawsze trafia się na fajne pytania... Bądzmy optymistami i miejmy nadzieję, że jakoś to będzie;] Wracając do dzisiejsego dnia, zleciał dość wolno. Po szkolę,dla rozładowania emocji towarzyszących mi przez 8 godzin lekcyjnych, poszłam na długi spacer. Wolnym, leciutkim chodem. Na początku martwiły mnie prognozy pogody, ale raz kozie śmierć, wyruszyłam. Woda w kałużach, gdzie niegdzie, jeszcze stała. Ptaki kołysały swym urokliwym śpiewem, a jaskółki łapały owady latając prawie nad ziemią. Czasami bałam się, że wpadną pod czyjeś nogi, ale jakoś zwinnie udawało im się wymigać;] Promienie Słońca, hmm, można zatopić się w nich bez pamięci,ale nie bez czapki z daszkiem! Mimo iż są tak piękne, tak ciepłe i bardzo mocno wabią nas do siebie, są niebezpieczne! Słońce oprócz promieni widzialnych emituje także podczerowone, nadfioletowe..., które są szkodliwe! Dlatego opalać się z umiarem wczasowicze! Już niedługo wakacje, ale niezapominajcie o kremach z filtrem i czapeczkach! Ślimaków nie widziałam na drodzę i całe szczęście, w końcu zmądrzały i nie wychodzą na jezdnie! To prawdziwa plaga, śmierć ślimaków na drogach, chodnikach, bynajmniej w mojej miejscowości. Trzeba wolnym przyjacielom pomagać, ratować przed zgubną śmiercią, szczególnie winniczki, które są pod ochroną!Tup..tupp..tupp... Tupały moje buty, już nie kalosze, ale addidasy. Wiatru prawie nie było, choć liście lekko unosiły się i opadały, wydając przy tym charatkerystyczny dzwięk, pawie szumienie, prawie szelest;] Miło było odstresować się, jest to lepsze niżnajlepszy lek uspokajający;] Poszłam na pole, a raczej dróżką wzdłuż niego. Tutaj , jak prawie zawsze, Słońce dawało się szczególnie we znaki. Usiadłam na trawce i dużo myślałam. Myślałam o tym całym roku, o wszystkich przygodach, spacerach odkryciach... Było ich tak dużo, a każda inna, wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju! Żałuje tylko, że w tym miejsc, gdzie teraz siedzę, nie ma lasu...Ale już wspominałam wam o swoim marzeniu.Po chwili zamyślenia, poszłam dalej, czyniąc swój spacer jeszcze dłuższym! Tak idąc i idąc w pewnym momencie zauważyłam trop. Hmmm...Po środku pola taki ślad łąpy?! Daleko od zabudowań. Czyżby kot się zabłąkał w te strony? Jednak nie pasowały mi do opisu łapy kota wielkie pazury, które na owym tropie widniały! Pies? Jednak przypominało bardziej kocią... Lis? Nigdy nie widziałam tu lisa, w tej części, a może się ostatnio zabłąkał?! W deszcz trudno odnaleść drogę, deszcz zacina, nic nie widać, czuć za pewne tylko deszcz,albo lis może czuć swoją mokrą sierść. Chyba, że on tu zamieszkał! Byłoby super! Uwielbiam tych rudzielców, są niesamowici! Wszyscy mówią „Chytry, cwany, przebiegły jak lis”-jaki to człwiek? Lisy są z natury „cwaniakami”. Potrafią podejść ofiarę bezszelestnie, wtargnąć do najlepiej zabezpiecznego kurnika, a na koniec uciec przed watahą psów! Dla mnie byłby to kąplement, jakbym została tak nazwana, często mówi się to z podziwem dla możliwości danej osoby;]Ogólnie ludzie porównują innych do zwerząt;] Patrzyłam na owy trop i patrzyłam. Pan zwierzka musiałby obciąć pazury, bo ma strasznie długie,a wiemy po sobie, że długie, są niewygodne, choć przy kopaniu norki by się przydały;] Włożyłam palce do śladu, był malutki, nie zmieściły się nawet do połowy i tylko trzy. Obwotografowałam go i poszłam dalej. Zatrzymałam się standardowo pod wierzbą, bo jak już powtarzam wiele razy, są moimi najlepszymi przyjaciółkami. Znów ukołysała mnie swą melodią, a ja prawie usnęłam;] Późna godzina na zegarku, pora wracać...Jak ten czas szybko mija na łonie przyrody, czemu tak nie jest w szkolę!? Tak się tak dłuży i wlecze... No cóż, trudno, mus to mus... Szłam powoli i z wielką niechecią opuszczałam miejsca, przez które, wydawało by się, przechodziłam przed chwila, a minęło już półtorej godziny...Mogłabym tam zostać, ale szkoła i sprawdzian z angielskiego mi nie pozwalał, jak można tak męczyć dzieci... Nogi wlekły mi się po dróżce, kurząc na wszystkie strony,ale nie mogłam nad nimi zapanować, były tak ciężkę jakby były z kamienia, albo bynajmniej puszczały korzenie! Jednak dowlokłam je jakoś do podwórka, gdzie miły kociak wygrzewał się na Słońcu wylizując swoje futerko. Ten to ma dobrze, żadnych obowiązków... Tak też minął mój czas spędzony na spacerze. Mimo kilku kilometrów, jakie zrobiłam, było bardzo przyjemnie. Czekam z niecierpliwością na wakacje, aby przeżyć naprawdę wielką przygodę- może pojadę na parę dni do lasu?! Zacznę planowac już teraz! Przygotuje się na kazdą możliwą okazje, spotkanie z każdym możliwym osobnikiem w lesie. Warto też było poczytać o nich trochę, w razie spotkania np. z wężem?Na pewno to zrobię, ale teraz angielski i nieszczęsny, jutrzejszy sprawdzian...

 




A to trop jaki miałam kazje zobaczyć, ostatnio wiele ich miałam okazje znaleść. Najczęściej sarny, też lisa,ale bez takich pazurów! ;]

Pod spodem kilka inncyh zdjęć ze spaceru. Drogi, jaką szłam,pola jakie mijałam, oraz kota, który mnie przywitał;]




 

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię
Twój komentarz
Wpisz kod z obrazka   
Zdjęcie CAPTCHA Odśwież obrazek

LOGIN

 

Archwium

2010 (188)
luty (51)
marzec (43)
kwiecień (40)
maj (31)
czerwiec (23)
Oceń blog

Ilość głosów: 906
Średnia ocena: 6.54

 
 
Serwisy internetowe Lasów Państwowych wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Akceptuję politykę prywatności
zamknij