home      PGL PGL Lasy
Państwowe
  blog edukatora          blog leśniczego          skrzydlate myśli     

autor zieloona   data 2010-06-02

W deszczowe dni, warto mieć w głowie Słońce!;]

Bryyy... Dzień niezaciekawy...Pochmurno, a niebo wygląda tak, jakby zaraz miał zacząć padać deszcz i czasami pada... Dziś w szkole dali nam niezły wycisk, a do tego ta pogoda... Nastrój już nie tak radosny jak wczorajszy... Musiałam poprawić sobie jakoś humor, ale nie miałam zamiaru zatapiać go w kostce czekolady, a wygonić z siebie poprzez spacer i obserwacje. Jest to dobra metoda na to, aby zapomnieć o wszystkim i skupić się na jednym elemencie, który ma się podpatrzeć. Najpierw zobaczyłam cóż słychać u mojej roślinki w słoiczku, która ma puścić korzonki, ale nic się nie zmieniło, w tej sprawie trzeba być cierpliwym, w końcu człowiek rozwija się przez 9 miesięcy, aby móc żyć, funcjonować, samodzielnie w tym świecie, może nie aż tak samodzielnie. Jednak tak samo, jak karmi się małe dzieci, trzeba będzie karmić roślinkę, chronić ją, aż będzie na tyle duża, aby mogła przeżyć na “własną rękę”. Po chwili wpatrywania się przez szklaną powierzchnie, wskoczyłam w kalosze i pobiegłam pohasać po okolicznych polach. A na nich cisza... Żywego ducha nie ma, nawet pszczół koło rzepaku. Yyy... Co się dzieje? Ptak nie przeleciał nad głową, świerszcze nie grały swojego koncertu. Czyżby miało zaraz padać i wszyscy się pochowlali do domków? I moje nieszczęście przyszło, gdy wypowiedziałam owe słowa. Kap, kap, kap... Już cały nos mokry, a z nieba nadal kapie-deszcz! No tak, wykrakałam... Teraz stałam na środku pola w zacinającym deszczu, dobrze że miałam płaszcz;]Czasami tak padało, że nie widziałam własnego czubka nosa, jednak chciałam patrzeć na to pozytywnie, może urosnę? Tak mocno padało około 10 minut, później się zaczęło rozpogadzać, choć zerwał się wiatr... Wyglądałam jak zmokła kura, a natura zafundowała mi suszarkę. Dziękuję, ale przeziębienie będzie murowane. Uciekłam szybko do domu, bo dłuższe pozostanie na dworzu mogłoby się skończyć źle. A teraz szybko wbiegłam do domu, ogrzałam się gorącą herbata i łyknęłam witaminę C, aby nie mieć kataru. Na szczęście nic mi nie jest, dobrze się czuję, ale żałuję owej pogody... Lato się zbliża, pora największych odkryć przyrodniczych, a tu leje... I do tego tak siarczyście... Wszystkie organizmy się pochowały, na dworzu ciemno jak w wieczór... Wszyscy wolą się pochować, niz pochorować;] A cóż ja mam robić w domu? Nie mogę w nim usiedzieć... Jednak znalazłam sobie jedno zajęcie, które pozowliło odżyć moim wspomnieniom. W tamtym miesiącu byłam na wycieczcę w górach jak i w wielki lesie. Mój lasek dziś mijałam, jak wracałam do szkoły, ale jest bardzo zaniedbany, dzieci ze szkoły nie potrafią nic uszanować... Pełno śmieci, papierków i opakowań po słodyczach...Aż krew buzuje w żyłach... W tamtejszych lasach, na południu i na zachodzie, jest o wiele czyściej. Jest tak tajemniczo, bo człowiek nie dotarł jeszcze do każdego miejsca, jeszcze nie wszystkie są zbadane. Strasznie żałuje, że nie mogę być w nich codziennie, codziennie odkrywać ich tajemnice, żałuje, że nie mieszkam blisko lasu... Jednak moja miescowość też jest dość ciekawa, jednak to nie to samo...Może kiedyś spełnie moje marzenie, o zasadzeniu lasu, i będę cieszyć się nim zawsze! Kiedyś, jak na razie mam ograniczone możliwości. Czy wam się nie wydaje, że las żyje własnym życiem? Mi czasami tak,szczególnie w tych nieodkrytych miejscach. Ciekawe co by nam powiedział, jakby mógł? Nakrzyczał na nas? Niektórzy ludzie nie zdają sobie z tego sprawy... Bez zachamowań niszczą przyrodę, “Dla zabawy”, Dla nich też powinna być kara, “Nieczyń innemu tego, co tobie nie miłe”.Przez dłuższą chwilę wspominałam jak to chodzi się po górach, jakie jest tam powietrze, jak wyglądają halę... Wszystko krzątało mi się po głowie. Mijała godzina za godziną, a w mojej głowie nadal wiele wspomnień. Jednak z owego zamyślenia wyrwała mnie mama, która szturchając mnie w bok krzyknęła-kolacja! A było tak pięknie...

A to las, zdjęcie którego nie miałam okazji zamieścić ze względu na limit, teraz wspominając tamtejsze wydarzenia, postanowiłam się z wami nim podzielić;]

Pod spodem kilka innych zdjęć, z lasu(szyszki uciekającej spod mych nóg) i gór-moich wspomnień, które na zawsze zostaną w pamięci. Mimo,że zimno i deszczowo na dworzu w mojej głowie nadal świeci Słońce;]


 

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię
Twój komentarz
Wpisz kod z obrazka   
Zdjęcie CAPTCHA Odśwież obrazek

LOGIN

 

Archwium

2010 (188)
luty (51)
marzec (43)
kwiecień (40)
maj (31)
czerwiec (23)
Oceń blog

Ilość głosów: 906
Średnia ocena: 6.54

 
 
Serwisy internetowe Lasów Państwowych wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Akceptuję politykę prywatności
zamknij