home      PGL PGL Lasy
Państwowe
  blog edukatora          blog leśniczego          skrzydlate myśli     

autor zieloona   data 2010-05-29

Pomoc na rowerach;]

Dzień słoneczny,ciepły, choć czasami zawieje zimniejszy wiatr. Wczoraj wieczorem nawet trochę popadało. Po piątkowej wyprawie nie mogłam znaleść sobie miejsca, musiałam sprawdzić cóż z moim ulubionym miejscem się stało, może trzeba mu jakoś pomóc? Nie przemyślałam tego dłużej, wsiadłam na rower i już po godzinie ósmej wyruszyłam. Oczywiście odpowiednio przyszykowana, a najodpowiedniejszym sprzętem, były rękawiczki i worki na śmieci. Pognałam co tchu, wzdłuż rowu, który był pełen wody. Troszkę nie wygodnie się jechało po płytach, skacząc w górę i w dół. W końcu, po dziesięciu minutach,dotarłam nad rozlewisko. Mimo iż wydawałoby się wcześnie, przyroda dawno była obudzona do życia. Gdy schodziłam z roweru zauważyłam ślad sarny, choć może był to trop dzika, ale stawiałabym bardziej na sarnę. Skierowany był on w stronę rozlewiska, toteż mogłam z tego wnioskować, że zwierzęta nie zrezygnowały z owego miejsca! Ufff... kamień spadł mi z serca,choć owa teoria nie była jeszcze w pełni potwierdzona,ślad mógł być dawny. Rosa, całe moje buty miałam mokre,ale nie dawałam za wygraną. Jak można było się spodziewać było dużo śmieci... Zebrałam tylę, ile miałam radę uradzić i schowałam do plecaka z myślą, iż wyrzuce je po drodzę, do domu. Przysiadłam i obserowowałam cóż będzie się dziać. Ślady samochodu przebiegały przez sam środek tego pięknego miejsca. Ale trawa, taka sprytna, również nie chciała się poddać. Z każdą minutą, jaką tam spędziłam, Słońce pomagało jej wstać. I w momecie mego wyjazdu była już na wpół postawiona. Przyroda już chyba przygotowała się na takie momenty. Co raz głębiej wierzyłam w to, iż przypadkowo owe miejsce zostało odkryte i następnych “incydentów” nie będzie. W tem charakerystyczny odgłos, chyba bażantów. Przylecieli nowi goście? Słychać było je tylko w wysokiej trawie, a widać, już nie za bardzo. Zlękłam się, gdy w dróżkę wjechały rowery. Już myślałam, że znów ktoś zechce porozrabiac, zabawiając się kosztem spokoju innych, ale chód przypominał mi kogoś innego. Delikatne stapanie, omijania kwiatów... Hmmm... Po kilku minutach roześmiałam się cicho, to był Maciek z Moniką, którzy również niepokoili się o los owego miejsca. Tak samo jak ja, byli przygotowani na wielkie sprzątanie. Wzięli parę śmieci,których ja już nie mogłam unieść i razem poczeliśmy obserwować przyrodę. Rozmawialiśmy takim szeptem, że można było nas usłyszeć tylko z 30 centymetrów, bynajmniej ja, moich znajomych, szłyszałam tylko z owej odległości. Z każdą godziną robiło się co raz goręcej,ale my dawaliśmy radę. Monika opowiedziała nam parę historii taty, który jest zawodowym kierowcom. Powiedziała, że ostatnio na drodzę zauważa wiele rozjechanych lisów i borsuków. Borsuków? Nigdy nie widziałam na żywo borsuka, lisa zdało mi się raz widzieć, z bardzo daleka, ale borsuka? To one gdzieś tu mieszkają, na tych terenach? Monika opisywała dokładniej rozmowę ze swoim tatą. Po chwili już wszyscy wiedzieli,że nie możemy nie zobaczyć borsuka! Kolejna wyprawa zaplanowana, ale na razie są ważniejsze piorytety, które trzeba dopilnować. Popijając orenżadę z Biedronki;] oglądaliśmy cóż będzie się dziać. Nagle coś wielkiego zaczęło się zbliżać do nas w wodzie. Owe “coś” płynęło środkiem rzeki, a gdy podpłynęło bliżej nas, gdzies z 7 metrów od nas, raptownie zanurkowało! I ślad po nim zaginał. Zaczelismy się rozglądać, cóż to mogło być, szukać jakiś znaków, wskazówek, a tu nic. Zaczęła się burza mózgów i podsumowanie wiadomośći. Pływa, umnie nurkować, jest dość duże. Ale owe zamyślania przerwał głos Moniki. Bóbr! Wzrok na wodę i rzeczywiście. Rozlewsiko składa się z dwóch części. Po obu są dość wysokie szuwary,ale też taka nazwana przez nas “Mała wysepka”. To właśnie na jej brzeg wchodził Bóbr!Zrobił to tak szybko, że zauwazyliśmy tylko jego ogon... Wszystko się zgadzało, ale na ową część nie mogliśmy wejść. Z tej strony rozlewiska nie ma powalonych drzew, muszą być chyba na tej wysepce,ale wcześniej nie widzieliśmy tego osobnika...Czyżby wprowadził się? Ogólny szok, zamotanie, ale po dłużej przerwie wróciliśmy do naszego wydeptanego miejsca. A tu niespodzianka. Pan gołąb zakoisł nam ciasteczko z talerzyka! O nie! Zły Pan gołąb, ostatnie ciasteczko, no ale niech mu będzie na zdrowie;] I tak to jest, jak zostawia się coś bez opieki. Szoda, że aparat zostawiłam na kocu, bym miała tego małego szabrownika! Śmiech zagościł nam na twarzach. Teraz wiemy, że oprócz wielkich śmieci, nic złego się na owej części ziemi nie stało. Ulżyło nam, gdy mogliśmy ujrzeć te wszystkie zwierzęta, nawet tylko ich zarys! Dobrze, że nie zraziły się do tego miejsca, a wręcz przeciwnie! Tak szybko leci czas, że nie zauważyliśmy kiedy minęło południe, a nawet te późne. Siedząc na kocu,obserwując i rozmawiając, tak szybko mija czas, ale jak to mówią “Szczęśliwi czasu nie liczą”, a my byliśmy tak radośni, że mało kto z nas był bardziej! Wesołe nowiny, nowi mieszkańcy naszego ulubionego miejsca, piękna pogoda i niesamowicie spędzony czas! Wszystko zebrało się na wspaniały humor. Teraz mogliśmy wszystkim oznajmić, że nic złego się nie wydarzyło. Wsiadliśmy na nasze rowery, zabraliśmy wszystko co z sobą przywieźliśmy, a nawet więcej o parę śmieci i wspaniały humor! Teraz spokojnie mogliśmy jechać do domu na obiad!;]

 

 

 

 

To właśnie owy ślad, który skierowany był w stronę rozlewiska.Myślę iż jest to trop sarny, a to dlatego, iż jest bardziej spotykana na owych terenach, dzików nie widywałam tu, jednak nie mogę być pewna na sto procent.

Pod spodem kilka innych zdjęć z tej wyprawy. Droga, którą jechałam. Rów, koło którego przjeżdżałam i  wspaniałe miejsce, jakim jest rozlewisko.


 

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię
Twój komentarz
Wpisz kod z obrazka   
Zdjęcie CAPTCHA Odśwież obrazek

LOGIN

 

Archwium

2010 (188)
luty (51)
marzec (43)
kwiecień (40)
maj (31)
czerwiec (23)
Oceń blog

Ilość głosów: 906
Średnia ocena: 6.54

 
 
Serwisy internetowe Lasów Państwowych wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Akceptuję politykę prywatności
zamknij