home      PGL PGL Lasy
Państwowe
  blog edukatora          blog leśniczego          skrzydlate myśli     

autor zieloona   data 2010-05-25

Szklanka wody, a w niej roślinka;]

Dzień ciepły, choć wiatr wieje i czyni szkody, np. połąmane gałęzie. Kwiaty drzew zostały całkowicie pozbawione płatków. Słońce wychodzi co jakiś czas „zapala się” i od razu też „gaśnie”. Dziś mama przyniosła do kuchni kawałek gałązki. Ze zdziwienie patrzyłam co moja mama pragnie zrobić z owym fantem. Włożyła ją do słoika i nalała trochę wody, tłumacząc mi, że wypuści niedługo korzenie i zostanie zasadzona w ogórdku. To bardzo ciekawe. Roślinka w wodzie wypuszcza korzenie. Przypatrze się temu zjawiskowi za kilka dni i stwierdzę, czy moja mama miała racje,ale zawsze ją ma,to pewnie i w tej sprawie również, ale się upewnie;]  Mimo iż wiatr wieje niemiłosiernie, zniechęcając wszystkich do wędrówek, usiadłam na ławce w ogróku i zaczęłam obserwować bieg natury. Mimo iż wydawało by się to monotonne, wcale takie nie było. Wręcz przeciwnie, wciągało jak nigdy wcześniej. Czasami wiatr powiał mi wielkim dmuchem po plecach, sprawiając,że na moim całym ciele wystąpiła tzw.”gęsia skórka”. Jednak chłód nie był wstanie oderwać mnie od obserwacji. Po takim dmuchnięciu złego pana wiatru wychodziło Słońce i robiło się ciepło, toteż trzeba było wytzymywać orzeźwiające figle przyrody, bynajmniej nie pozwalały zasnąć;] Czasami zdaje mi się, że jak słońce gaśnie i się zapala, nadaje coś do nas alfabetem morsa;] Kreska,kropka,kreska, kropka. Może chce abyśmy ją ratowali?  Nadaje komunikat:SOS oznaczający pomoc? Chciałam już wziąć kartkę i spisywać owe słowa, ale oderwał mnie od tego wiatr, który porwał ją i wyniósł gdzieś w niebo. I już po wiadomości... Musiałam zając się czymś innym, a  długo zastanawianie, nie zajęło mi  czasu. Od razu przy misce dla psa pojawił się wróbelek. Wydziobywał chclebek, który mama dała naszemu Burkowi. Za nim przyleciał kolejny i kolejny, i tak zebrało się już ich wiele,ale widocznie psu się to nie podobało, gdyż wyleciał z wielkim jazgotem na skrzydlatych. No cóż, pies ogrodnika, sam nie zje a innemu nie da.  Zły pies.Naszczekał i poszedł znów spać, ale mądre wróbelki nie dały za wygrana. Znów podleciły i znów jazgot. I tak wkółko, aż się najadły;] Kot wygrzewał się razem ze mną, wtulając się w kolana mocniej, gdy kolejny podmuch wiatru próbował go z nich zwalić. Trzymał się pazurkami, a ja zostałam niechcący podrapana, na szczęście nie do krwi. Wstałam, gdyż od ciągłego siedzenia, zrobią mi się jeszcze jakieś odleżyny, nogi ledwo co ustały, a krzyż strzyknął-no tak, starość nie radość. Bo w końcu z każdą minutą się starzejemy... Postanowiłam przejść się po podwórku. Niebieskie kwiatki(czytaj niezapominajki) tak się rozrosły, że wchodziły już na trawnik, który trzeba będzie niedługo skosić.. Mniejmy nadzieję, że tata oszczędzi te piękne okazy i pozwoli im rosnąć. Na pewno, tak jak i mnie, urzeknie go ich delikatność. Kiedy nie skupia się konkretnie na jednym celu, nie chodzi się z aparatem w dłoni, więcej rzeczy się dostrzega. Nie ciągnie nas jeden cel, bo go nie obraliśmy. Mamy wolna rękę, a natura pozwala nam siebie odkrywać. Szczegóły są najważniejsze. To dzięki nim, zbieramy wszystko w  gromadę i tworzymy ciąg przyczynowo-skutkowy. Tak też było w moim przypadku. Szłam przez podwórko, zauważyłam patyczek, no tak patyczek, kto by na niego zwrócił uwagę? Szłam dalej, coś przeleciało mi koło głowy, a patyczka nie ma? To już by kogoś zainteresowało, ale nie wszystkich. Szłam dalej zauważyłam guano(odchody, łądniej mówiąc)To by zainteresowało jakiegoś pedanta, który musi mieć perfekcyjnie czysto, albo mamę która już tak się wyczuliła na sprzątnie, że musi być błysk! Ale większość podeszłaby do tego steptycznie. Ja jednak łącząc te fakty wywnioskowałam, że moi przyjaciele wybudowali sobie gniazdo, może je ulepszają,  wysoko koło mego dachu, a i są już tu długo, wnioskowac po ilości odchodów.Wszyscy zauważają tylko  wady w  swoich skrzydlatych sąsiadach. Brudzą, wyjadają, ćwierkają o 4 nad ranem-i jak tu wytrzymać? Czy jednak nie moga skupić się na szegółach? Na dobroci, na wrażliwości, na zmniejszającej się ilości owadów, które o wiele bardziej denerwują? Z tego co zauważyłam, człowiek, izoluje się od przyrody. Tylko niech nie zapomina, że jest jej częścią... Później może okazać się za późno...

 

 


Owa łodyżka,z której ma wyrosnąć wielka wierzba. Ciekawe za ile dni wypuści korzenie? Muszę cierliwie poczekać.


Pod spodem zdjęcia owej roślinki z różnych perspektyw. Taki mału dokument, który umieszczam na swoim fotoblogu.Później będzie można, dzięki tym zdjęciom, zobaczyć cóż się zmieniło. I tu trzeba zwracać uwagę na szczegóły.


 

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię
Twój komentarz
Wpisz kod z obrazka   
Zdjęcie CAPTCHA Odśwież obrazek

LOGIN

 

Archwium

2010 (188)
luty (51)
marzec (43)
kwiecień (40)
maj (31)
czerwiec (23)
Oceń blog

Ilość głosów: 906
Średnia ocena: 6.54

 
 
Serwisy internetowe Lasów Państwowych wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Akceptuję politykę prywatności
zamknij