home      PGL PGL Lasy
Państwowe
  blog edukatora          blog leśniczego          skrzydlate myśli     

autor zieloona   data 2010-05-24

Przedszkolny spacer;]

Dzień ciepły, dość słoneczny, ale nie tak upalny jak ostatnie. Natura dała nam trochę chłodu i dobrze, bo tego upału nie można było znieść. W chłodniejsze dni lepiej się spaceruje, choć temperatura nie jest znów taka niska, bo 17 stopni Celcjusza. 5 stopni, a robi wielką różnicę;] Ptaki nie pochowały się, razem ze mną poleciał na spacer przedlekcyjny. Niedaleko budynku, do którego 5 razy w tygodniu uczęszczam, znajduje się trasa rowerowo-piesza. Miałam dziś na później, toteż mała wyprawa będzie w sam raz. Wstałam wcześniej, ubrałam się i wtargnęłąm w lekki powiew wiatru, który popchnął mnie w stronę przygody. Po drodzę mogłam wsłuchiwać się w śpiew skrzydlatych przyjaciół i obserwować jak postępują prace na boisku. O tej porze mogłabym,przed rozbudową,  ujrzeć bociana, który przemieszcza się po nieskoszonej trawie boiska szkolnego,a tu proszę. Charakterystyczny zapach ziemi obił mi się o nozdrza mego nosa. Maszyny od godzin rannych kszątały się po całej powierzchni, przepychając ziemię to z jednego to z drugiego miejsca. Parę panów czyniło pracę porządkwe na ulicy, a pary siedziało i zrobiło sobie małą przerwę;] Nie zastanawiałam się długo nad tą filozoficzną, od dawna, myślą przyrody i człowieka. Natury nie da się pogodzić z postępującą cywilizacją i wymaganiami, to stało się jej rozwiązaniem. Szłam dalej, gdyż wszystkie bliższe miejsca, które były idealne na spacery, zabrano, a wydzielona kawałek ścieżki, zatłoczony kawałek ścieżki, choć o 7 rano nikogo nie było. Uffff. Można było odetchnąć. Z daleka, bardzo daleka, widziałam zarys saren, które podjadały sobie jakąs trawę, może pszenice? Jednak nie chciały podejśc bliżej, a gdy przejechał pocią pospieszny, zupełnie znikły mi z oczu. Ścieżka położona jest przy torach. Zapach rzepaku unosił się bardzo intensywnie, miałam ochotę wturlać się w niego, ale to, że jestem uczniem, zobowiązuję mnie do odpowiedniego wyglądu w budynku gimanzjum. Musiałam sobie odpuścić. Pszczółki juz od samego rana nie dawały za wygraną, pracowały bardzo intensywnie, brzęcząc i latając mi koło ucha. Postanowiłam usiąść sobie pod wielkim kasztanem. Przystanęłam,gdy zauważyłam, że kwitnie. Jego zapach zagłuszał rzepak, ale w małym stopniu był odczuwalny. Kasztany kwitną! Uśmiech zarysował mi się na twarzy, znów można będzie wykonywać kasztanowe ludziki! Wspomnienia z dzieciństwa przeleciały orzez głowę pełną pomysłów na nowe figurki. Usiadłam pod tym pięknym, rozłożystym drzewem.Jego korona rzucała wielki cień. Mogłam chwilkę odpocząć, jednak nie za długo,gdyż dzwonek szkolny powinien zaraz robrzmieć, jak się trochę spóźnie to nic się nie stanie;] Grono matematyków nie ucierpi;] Próbując się podnieść ujrzałam na polu na przeciwko gołębie, pospolite gołębie,które można spotkać np. na dworcach. Bardzo dobrze przystosowały się do życia w mieście, ale są też takie, które zachowały swoją naturę i nie chciały się przystosowywać. Owych skrzydlatych interesowały zairenka,które gorączkowo wybierały z pszenicy. Hmmm... No i znów szkoda, dla rolników;] Ja ich straszyć nie będę, niech sobie jedzą. Ale za nim to pomyślałam pan z traktoru zaczął na nie krzyczeć, a one w jednym momencie podniosły się do lotu. Znalazły sobie dobrą stołówkę, choć nie każdej osobie się ona podoba, heh;] Na zegarku za dziesięć dziewąta, trzeba się zbierać, choć wcale mi się nie spieszyło. Chłonełam każdy promień słońca, jakby miał być ostatnim promieniem. Po wczorajszym dniu została mi opalizna, choć przez korony wysokich drzew leśnych nie było widać nawet zarysu słońca, sam cień. Z każdym krokiem zapach rzepaku nikł, pola stawały się co raz bardziej odległe,a dzwięk dzwoniącego dzwonka, co raz bardziej wyraźny. Tak trzeba było wracać za mury szkolne, na szczęście tylko na 3 lekcje, które szybko zleciały, a ja mogę przygotowac się na nową wyprawę, tylko coś zaczęło się chmurzyć... Oby nie padało;] Ale trzeba być optymistą i wierzyć w swoje możliwości. Owe motto,które lubię powtarzać:”Dla chcącego, nic trudnego!”

 

 

Małe, białe,puchowe obłoczki na błękitnym niebie. Taka była pogoda w czasie mego spaceru, teraz zebrały się nad moją miejscowością jakieś szarawe chmury,nawet pokropił mały kapuśniaczek, ale chyba nie będzie źle. Zaraz się przejaśni.

Pod spodem kilka innych zdjęc ze spaceru. Kwitnącego kasztana, najlepszeo widoku, jaki dziś mogłam ujrzeć oraz złych gołębi,które na polu pszenicy urządziły sobie stołówkę, darmową jadłodajnie;]


 

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię
Twój komentarz
Wpisz kod z obrazka   
Zdjęcie CAPTCHA Odśwież obrazek

LOGIN

 

Archwium

2010 (188)
luty (51)
marzec (43)
kwiecień (40)
maj (31)
czerwiec (23)
Oceń blog

Ilość głosów: 906
Średnia ocena: 6.54

 
 
Serwisy internetowe Lasów Państwowych wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Akceptuję politykę prywatności
zamknij