home      PGL PGL Lasy
Państwowe
  blog edukatora          blog leśniczego          skrzydlate myśli     

autor zieloona   data 2010-04-27

Grzmot i huk za oknem!

Dzień rozpoczął się strasznie. Dziś testy, do szkoły na dziewiątą, na galowo,a tu deszcz leje jak scebra! Natura opłakuje los gimnazjalistów... I tak przez cały poranek. Pisząc egzamin słyszałam tylko jak wielkie krople deszczu rozbijają się o szkolne parapety. Do tego przez niezamknięte okna wdarł się zimny, przeszywający całe ciało wiatr...Wszyscy na sali wzdrygnęli się, a komisja biegała, aby pozamykać okna...Tak więc natura chciała nas wesprzeć i razem z nami opłakiwać ten nieszczęsny los, jaki nas spotkał... Powrót do domu też nie wyglądał ciekawie,a po trzynastej zrobiło się ciemno, zerwał się mocniejszy wiatr, a deszcz raptownie spadał z chmur... Słychać było charakterystyczny jego odgłos, gdy nagle jasność przed oczami, po chwili wielki grzmot-burza! Teraz natura nadała obraz rozpaczy gimnazjalistów-najpierw smutek,ukazała jako deszcz,a później gniew z  powodu źle rozwiązanych zadań, jako burzę. Przez dobre kilka chwil niebo całkowicie było pokryte ciemno-granatowym,momentalnie przypominającym czarny, kolorem. Trzeba było wyłączyć wszystkie sprzęty elektrycznie,bo jak wiadomo wyładowanie atmosferyczne może je uszkodzić. Dla przykładu mogę podać moją koleżankę, która nic nie robiła sobie z szalejącej na dworzu burzy i grała dalej w swoją ulubioną gre komputerową, ale gdy piorun uderzył, jej komputer zaczął się dymić, po prostu się spalił. Dlatego ja osobiście nigdy nie ryzykuję i wyłączam wszystko co ma kontakt z prądem. Należy także wyłączyć telefony i nie smsować, ani nie dzwonić, gdyż fale komórkowe ściągają ku sobie błyskawice, piorun może uderzyć nam w dom! A się z tym wiąże zniszczyć nam cały nasz dorobek. Niektórzy instalują na swoich dachach piorunochrony, które zapewniają bezpieczeństwo ich budynków, skupiając  błyskawicei i prowadząc je do ziemi. Ja jednak takiego "bajeru" nie posiadam, gdyż jest dość drogi. Trzymam się starych metod. Burza nie trwała długo, jednak po jej zakończeniu słychać było sygnały kogutów straży pożarnej.Znów piorun narozrabiał! Kiedyś lubiłam szukać w piasku kamieni zwanych "piorunami". Powstają one,gdy taka błyskawica uderzy o piasek topiąc go i łącząc ze sobą stopione elementy. Wy też takie zbieraliście? Najczęściej mają kształt takiego stożkow-walca. Zależy jak cząsteczki się połączyły;)Tak więc pora poszukać tych kamieni i dołączyć do kolekcji. A na dworze po burzy świeżo i mokro. Ptaki fruwaja jak opętane,chyba suszą sobie skrzydełka. Liście już co raz bardziej się rozwijając,choć istnieją jeszcze drzewa, gdzie z pączków wychodzą dopiero małe listki. Dzień co raz dłuższy pozwala na dłuższe obserwacje.

Tak wygląda po burzowe niebo. Takie ciemne i szarę. Dobrze obrazujące mój nastrój po testach.

Pod spodem jeszcze jedno zdjęcie nieba i paczków, kótre dopiero się rozwijają. Trochę późno.


  

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię
Twój komentarz
Wpisz kod z obrazka   
Zdjęcie CAPTCHA Odśwież obrazek

LOGIN

 

Archwium

2010 (188)
luty (51)
marzec (43)
kwiecień (40)
maj (31)
czerwiec (23)
Oceń blog

Ilość głosów: 906
Średnia ocena: 6.54

 
 
Serwisy internetowe Lasów Państwowych wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Akceptuję politykę prywatności
zamknij