home      PGL PGL Lasy
Państwowe
  blog edukatora          blog leśniczego          skrzydlate myśli     

autor zieloona   data 2010-03-31

"Nasza paczka" na tropie wiosny i...

Dzień bardzo ciepły, temperatura osiąga 20 stopni Celcjusza oczywiście na plusie! Szkoda tylko, że Słoneczka nie ma...

  Jak już mówiłam razem z przyjaciółmi postanowiłam trochę lepiej poznawać otaczający mnie świat. Trochę trudno nam, aby się spotkać w komplecie, bo jesteśmy z różnych szkół i musimy tak dobrać dzień, aby nikt nie był pominięty. Dzisiejszy dzień był na spotkanie wręcz idealny! Idą święta, a w szkole jest mała przerwa, toteż bez problemu możemy kroczyć w poszukiwaniu przygód. Umówiliśmy się już wcześniej, dlatego nikt nie zaplanował czegoś innego niż poszukiwania z nami przygód. Dzisiejsza wycieczka miała dotyczyć Wiosny! Troszkę późno, ale jak powiedzenie mówi, lepiej późno niż wcale, poczeliśmy szukać obiektów, które godne byłyby zainteresowania.Miła atmosfera, rozmowy i opowiadania co działo się przez ten czas, kiedy nie mogliśmy się spotkać. Od Maćka dowiedzieliśmy się, że jak jechał pociągniem do szkoły, w okolicy Fiszewa(wieś koło mojej miejscowości) zauważył sarny! Musimy tam kiedyś pójść, to dość daleko, ale my damy radę! Może właśnie w tamtą stronę pójdziemy szukać wiosny, a przy okazji może uda nam się zobaczyć te piękne zwierzęta, które żerują na polach?! Jednocześnie wyraziliśmy zgodę i dość szybkim krokiem poszliśmy w stronę wsi. Dość szybkim, gdyż moglibyśmy nie zdążyć i zastałaby nas noc! Jednak wiosna nie musi czuć się pominięta! Bardzo zafascynowani byliśmy dzikimi zwierzętami, ale roślinność nie uciekła naszemu wzroku, wręcz odwrotnie, nawet bardziej była wypatrywana niż sarny! Już kilka kroków za zabudowaniami nasz wzrok został przykuty,a to za sparwą kwitnącego kwiatka! Piękny, żółty, tak jak Słoneczko, ale od patrzenia na niego zaczęły nas poleć oczy... No trudno, jak nie chce być podziwiany to nie!-śmiech. Zrobiłam mu zdjęcie, abyście lepiej zrozumieli nasze zafascynowanie.

Mały, żółty kwiatek! Wiosno, jakie piękne roślinki ze sobą przyniosłaś! Tylko szkoda, że nie można się w nie długo wpatrywać...

Dalsza droga również była pełna niespodzianek. Pączki na drzewach, już niedługo liście-wykrzyknęli. To troszkę smutne, bo przyjaciele mi opowiadali, że ich plan lekcjii jest tak napięty, że ledwo zdążą na ostatni pociąg do domu i są tak zmęczeni, że idą wprost do sypialni, aby się położyć, nie mają czasu ani siły rozglądać się za wiosną! Postanowiłam im trochę opowiedzieć, co już widziałam. Na przykład opowiadałam im gdzie widziałam bazie, albo o porostach na moim podwórku! Wy mozecie też się o tym dowiedzieć z poprzednich notek! Tak się tym zachwycili, że postanowili zwiedzić moje podwórko!-śmiech. Ja jednak doradziłam im, aby najpierw pozwiedzali swoje, na pewno dawno tego nie robili! Później wymienimy się przeżyciami! Innym elementem, który wzbudził naszą uwagę było drzewo, a raczej sam jego konar. Było jakby obcięte...Drugie ,obok, zdawało się być identyczne,też obcięte...

Ale dlaczego? Zaczęła się burza mózgów... W końcu wybraliśmy najpardziej trafną odpowiedz! Tylko dwa drzewa, bez rzadnej gałązki. Musi to być związane z rolnictwem, a szegółowiej z dostępem do pola! Na około były rowy, toteż maszyny rolnicze nie mogły przez nie przejechać, a tylko tam, gdzie rosły te dwa  drzewa, a raczej wcześniej ich gałęzie była droga na pole! Rolnicy na pewno zrobili to, bo musieli. Nie można tak niszczyć drzew jeżeli nie jest to konieczne. Byłoby to z ich strony wręcz głupie zachowanie! Robiło się dość późno, dlatego przyspieszyliśmy kroku. Dotarlismy na miejsce! I owszem, nadal były tam sarny. Zjadały świeżą trawkę z pól! Niesamowity widok! Było ich 3! Staneliśmy jak wryci.Były dość daleko, jednak nasze zdziwienie nie pozwalało nam nic zrobić. Postanowiliśmy trochę się przyblizyć, jednak gdy tylko zrobiliśmy dwa kroki w ich strone zaczęły uciekać, a mieliśmy do nich jeszcze ze 100 metrów... Szkoda, nawet nie zdążyłam wyjąć aparatu. Czasami są takie chwilę, gdy trudno podjąc właściwą decyzje. Dzika przyroda jest bardzo delikatna i płochliwa. Należy włożyć w jej obserwacje dużo spokoju i cierpliwości oraz wysiłku. My przeszliśmy kilka kilmetrów, tylko po to aby je ujrzeć. One dały tylko na siebie popatrzeć prze 2 minuty, ale i tak niczego nie żałujemy! Wręcz przeciwnie, rozumiemy ich zachowanie i następnym razem będziemy podziwiać je nawet 1000metrów, bo już same ich zarysy są bardzo, bardzo ciekawe! Szczęśliwi powróciliśmy do domu, aby ostudzić emocje i odpocząc przed jutrzejszym, ciężkim dniem.

Pod spodem zamieszczam kilka zdjęc z naszej wyprawy, może dzięki nim poczujecie się tak, jakbyście brali w niej udział naprawdę?;)

 

 


 

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię
Twój komentarz
Wpisz kod z obrazka   
Zdjęcie CAPTCHA Odśwież obrazek

LOGIN

 

Archwium

2010 (188)
luty (51)
marzec (43)
kwiecień (40)
maj (31)
czerwiec (23)
Oceń blog

Ilość głosów: 906
Średnia ocena: 6.54

 
 
Serwisy internetowe Lasów Państwowych wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Akceptuję politykę prywatności
zamknij