home      PGL PGL Lasy
Państwowe
  blog edukatora          blog leśniczego          skrzydlate myśli     

autor zieloona   data 2010-02-26

Przydrożne drzewa wycinane!

Idąc dziś do sklepu, z uśmiechem na twarzy, gdyż słońce świeciło mi lekko po plecach, a ciepłe powietrze muskało mnie po twarzy, zatrzymałam się i nie wiedziłam co powiedzieć. Na mojej ulicy wycinano większość drzew. Stałam jak osłupiała. Dlaczego to robią? Co im biedne drzewa zrobiły? Jak tak można... Piękne, dorodne lipy, które zawsze czarowały ludzi swoim zapachem,a teraz zostają wycięte... Jednak usłyszalam rozmowę dwóch pań. Jedna z nich twierdziła;"Wycinają je, bo lepiej wjechać w puste pole, jak wpadnie się samochodem w poślizg, niż w taki wielki konar". Jednak druga zaprzeczyła i rzekła:" To nie powód, przecież ta ulica nie jest taka ruchliwa. Te lipy są tu od kiedy pamiętam, napewno są schorowane i jest możliwość, że się przewrócą,a  oni wycinając je temu zapomogą". Stanęły mi łzy w oczach, kiedy patrzyłam na to wszystko. Wielkie maszyny worzące grube konary, ludzie z piłami mechanicznymi uśmiercają drzewa. Chciałam rzucić się na nich z krzykiem aby przestali, ale nie mogłam.

 

dsc01822u.jpg

Tak wyglądało to wszystko, nie objęłam tylko maszyn, któe przyjeżdzały, odjeżdżały i tak wkółko... Mówiąc,że to tylko drzewa i nie czują... Ale to nie prawda! One czują tak samo jak my... Robotnicy przekrzykując piłe mechaniczną, wykonywali swoją prace...

Czułam sie taka bezradna, zupełnie zapomniałam o zakupach, odeszła mi na nie ochota. Stałam tam tak długo, dopóki ostatnia gałązka nie została wrzucona na przyczepe i wywieziona. Nagle stalo się tak pupusto i cicho. Brak śpiewu ptaków, które miały gniazda na tych lipach, brak szumu ich gałązek, wielki pusty plac i pustka  w moim sercu...Ludzie przechodzili koło tego z taką ogromną obojętnościa, tylko niektórzy mówili: "Kurcze co tu sie stało?", a potem szli i popatrząc na mnie ruszali w dalszą drogę. Ja jednak nie mogłam się z tym pogodzić i nadal nie mogę. Cały czas przypomina mi się rozmowa tych dwóch pań. Stojąc już dość długo zaczął padać lekki deszcz. Może i lepiej, gdyż większość przechodniów nie mogła w nim dostrzec moich łez. Prawie całą mokra wróciłam do domu i rozpłakałam się. Wiązałam z tymi drzewami tyle wspomnień, dobrych wspomnień... A teraz jak gdyby nic nie znaczącego, wyrzucone, a póżniej może spalone... Wszystko wydaje się być beznadziejne, ale musze się z tym okrutym światem pogodzić i żyć dalej...

dsc01823h.jpg

Wióry, wióry i wszędzie wióry. Aż ręka mi drżała robiąc to zdjęcie. Z pięknego wysokiego drzewa został sam pień, który nie widomo jeszcze czy nie wykopią...

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Wpisz swoje imię
Twój komentarz
Wpisz kod z obrazka   
Zdjęcie CAPTCHA Odśwież obrazek

LOGIN

 

Archwium

2010 (188)
luty (51)
marzec (43)
kwiecień (40)
maj (31)
czerwiec (23)
Oceń blog

Ilość głosów: 906
Średnia ocena: 6.54

 
 
Serwisy internetowe Lasów Państwowych wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Akceptuję politykę prywatności
zamknij