 | Ten dzień na długo pozostanie w mojej pamięci fot. Rafał Maczyszyn |
11 lutego 2010 – tłusty czwartek. Wydawać by się mogło, że podtrzymanie tradycji będzie centralnym wydarzeniem dnia. A dzień zapowiadał się spokojnie, delikatna mgła opadała leniwie i zanikała w dolinie. Mimo mrozu szczypiącego w policzki, lekko zaróżowione niebo zwiastowało bezchmurną, dobrą pogodę. Codzienny obchód terenowy obfitował w tropy zwierząt, pozostawione na śnieżnej, nieskazitelnej pierzynie. Pomykały tędy sarny, sznurował lis, a nieco dalej z pewnością buchtowały dziki. Nad głową zaskrzeczała sójka, pewnie wciąż wybierająca się za morze… Wsiadłem do auta i ruszyłem w stronę Wojtkowej, malowniczej wioski, przez którą płynie Wiar. Nie sądziłem, że dziś właśnie celnie wykorzystam „broń”, którą od dłuższego czasu z zamiłowaniem się posługuję – obiektyw aparatu.
Niedaleko drogi zauważyłem siedzącego kota. Tak – w pierwszej chwili pomyślałem, że to kot, wskazywała na to bliskość zabudowań. Nawet nie myślałem, żeby się zatrzymać, ale właśnie w tym momencie kot podniósł się. „To ryś!” – powiedziałem sam do siebie. Zatrzymałem wóz. Serce zabiło mi mocniej, ale w tym pozytywnym zdenerwowaniu odruchowo sięgnąłem po aparat. Przez szybę zrobiłem pierwsze zdjęcie. Nie spuszczając rysia z oczu, powoli wysiadłem z samochodu.
Miałem nadzieję, że zwierzę nie ucieknie i pozwoli mi lepiej mu się przyjrzeć. Czaił się za zaspą śniegu. „Z pewnością chce przejść przez drogę” – pomyślałem. Miałem wrażenie, jakby obserwował każdy mój ruch. Byłem pewien, że za chwilę zobaczę go w całej okazałości. I tak się stało.
Ryś, ignorując mnie, wskoczył na drogę, a ja wycelowałem obiektyw i uchwyciłem ten moment. Następnie odprowadziłem go wzrokiem w stronę zagajnika. Wciąż nie docierało do mnie, że spotkałem rysia, którego do tej pory oglądałem tylko w albumach.
Podekscytowany, z mocno bijącym sercem pojechałem w kierunku leśniczówki. Ten dzień na długo pozostanie w mojej pamięci, bynajmniej nie z powodu zjedzenia, w ostatecznym rozrachunku, dziesięciu pączków.
Tekst i zdjęcia: Rafał Maczyszyn stażysta w Nadleśnictwie Bircza
 | Ryś czaił się za zaspą śniegu. fot. Rafał Maczyszyn |
|  | Odprowadziłem rysia wzrokiem w stronę zagajnika fot. Rafał Maczyszyn |
| | | |
|